Wykreślmy się

 

Przed nami Zjazd ZHP na którym ma dojść do zmiany Statutu ZHP. Trwają gorące dyskusje, organizowane są spotkania, za chwilę zaczną się meetingi delegatów przed Zjazdem. Grzeją się fora, grupy fejsbukowe, wymiana myśli trwa.

Postanowiłem włączyć się w tę dyskusję, choćby dlatego że nie mogę być na wszystkich spotkaniach, a słyszę, że niektóre argumenty padają nieustannie od przynajmniej dziesięciu lat.

Chciałbym zacząć od tematu oddzielenia działalności gospodarczej od wychowawczej.

Tak historycznie, kiedyś uważano, że oddzielenie to polega na wytypowaniu w komendach osoby odpowiedzialnej za majątek i finanse. Powołano wtedy skarbników, którzy mieli wziąć na siebie niewdzięczną i trudną „działalność gospodarczą”. Nawet pozwolono, by skarbnicy (hufca, chorągwi czy ZHP) nie byli instruktorami harcerskimi, słusznie uznając, że kompetencje wychowawcze są mniej istotne od zawodowych czy specjalistycznych. To był pierwszy krok. Ale nie o to chodzi moim zdaniem.

Olśnienie przeżyłem podczas jednej rozmowy z (ówczesnym) Naczelnikiem Maślanką, który powiedział podczas jakiegoś spotkania, że dążeniem Głównej Kwatery ZHP powinno być doprowadzenie do sytuacji w której ZHP jest wykreślone z rejestru przedsiębiorców. I to jest chyba cały sens oddzielenia działalności wychowawczej od gospodarczej.

Doprowadzenie do sytuacji, w której w ZHP jest tylko działalność wychowawcza – obozy, zbiórki, szkolenia, kształcenie, zloty itp., a cała działalność gospodarcza (zarabianie na obozach, na wynajmie obiektów, autobusów, jachtów, baz) jest poza ZHP. W tej koncepcji, najlepiej w podmiotach w 100% zależnych od ZHP.

No bo wyobraźmy sobie teraz, że chorągiew prowadzi hotel. W sumie nie ma w przykładzie znaczenia, czy ten hotel prowadzi chorągiew, hufiec czy bezpośrednio GK. Załóżmy, że chorągiew prowadzi  działalność hotelową. I na przykład na skutek błędów w zarządzaniu, albo zdarzenia nadzwyczajnego (np. katastrofy, której skutki przerosły np. wartość odszkodowania) hotel ów popada w olbrzymie długi. Załóżmy, że długi są tak duże, że jednostka, która prowadzi ten hotel (chorągiew) nie ma środków, by zaspokoić wierzycieli. I wyobraźmy sobie, że jeden z tych wierzycieli składa wniosek o ogłoszenie upadłości hotelu, licząc na postępowanie upadłościowe i zaspokojenie swojego długu z majątku dłużnika. No ale hotel, będąc częścią chorągwi nie ma własnej osobowości prawnej, więc wniosek o upadłość dotyczy… chorągwi ZHP!

No i teraz stoimy w obliczu samych wyzwań. Po pierwsze materialnych. Majątek chorągwi (inne bazy, rachunki z pieniędzmi odłożonymi na obozy, komputery w komendach, sprzęt obozowy szczepów itp.) może być zlicytowany lub przekazany dłużnikowi.

Drugie wyzwanie – medialne. Jak brzmi komunikat „ogłoszono upadłość chorągwi ZHP”? Słabo.

Generalnie, nie chcielibyśmy tego przechodzić.

Jak się ustrzec? No i tu pojawił się pomysł: oddzielmy działalność wychowawczą od gospodarczej. Kłopot polega na tym, że każdy rozumie to inaczej. Bo przecież nasza działalność wychowawcza też może być gospodarcza (akcja Znicz), w rozumieniu wychowania gospodarczego. No więc nie o to chodzi. Chodzi o oddzielenie działalności harcerskiej od działalności służącej zarabianiu pieniędzy na harcerstwo.

Jak?

W tej chwili (tak słyszę) w obrocie są dwie koncepcje (trzeci na szczęście umarła).

Pierwsza – to stworzenie okręgów, które wzorem bratniej aczkolwiek młodszej organizacji o stuletniej tradycji – przejęłyby kwestie gospodarcze od chorągwi i hufców. A więc to w okręgach byłaby kadra i specjaliści, którzy zajmowaliby się zarządzaniem (z sukcesami) majątkiem organizacji. Tam byłyby rozliczenia, przepływy, majątek, wynajem hoteli, autokarów i baz. A w chorągwi czyste harcerstwo – kursy, szkolenie, zjazdy, zloty i rajdy.

Plan jest dobry, tylko że nie działa. To znaczy, że jeśli ten hotel z mojego przykładu miałby problemy, to nadal wierzyciel może złożyć wniosek o upadłość. Tylko, że nie chorągwi a okręgu. Coś to zmienia? Według mnie nazwę. A skutki materialne i medialne są takie same jak obecnie. To znaczy, że syndyk czy komornik może wejść na konta prowadzone przez okręg i je wyczyścić. A tam przecież są pieniądze na nasze obozy. A więc ta koncepcja, choć brzmi ponętnie nie prowadzi do pełnego oddzielenia działalności gospodarczej od wychowawczej. Ma jednak jedna zaletę. Tak jest w ZHR, do których rozwiązań wielu naszych instruktorów lubi dążyć 🙂

 

Druga koncepcja w tak zwanym obrocie, to przeniesienie działalności gospodarczej do innego podmiotu. I dla mnie, tu się robi interesująco.

Jeden ze sklepów spółki Spejder Sport prowadzonej przez duńską organizację skautowa (DDSK). Spółka prowadzi sprzedaż mundurów i artykułów outdorowych. Nie ma w ofercie modeli do sklejania.

Chorągiew ma hotel. Przekazuje ten hotel w dzierżawę spółce lub fundacji, która w tym hotelu prowadzi działalność gospodarczą. Tytułem dzierżawy ta spółka / fundacja wpłaca miesięcznie do chorągwi jakąś kwotę pieniędzy. Za te pieniądze organizuje się kursy, szkolenie, zjazdy, zloty i rajdy. Chorągiew ma korzyść. Chorągiew jednocześnie, nie prowadząc działalności gospodarczej (bo tę w jej imieniu wykonuje fundacja lub fundacje lub spółka lub spółki), nie figuruje w rejestrze przedsiębiorstw. W wyniku błędów w zarządzaniu lub zdarzenia nadzwyczajnego dochodzi do takiego zadłużenia, że jakiś wierzyciel składa wniosek o upadłość. No właśnie kogo? Przedsiębiorcy prowadzącego hotel! Syndycy, komornicy zaspokajają wierzycieli z majątku prowadzącego działalność (czyli spółki lub fundacji), ale nie mogą przecież sprzedać hotelu (bo z jakiej racji) a tym bardziej wejść na konta właściciela hotelu, bo on tylko użyczył go w dzierżawę innej osobie prawnej.

Nikt nie składa wniosku o upadłość chorągwi (co najwyżej fundacji, która ma w nazwie jakieś odniesienie do chorągwi) a po wyczerpaniu majątku tej fundacji / spółki nie ma roszczeń do chorągwi. Konta na których leżą pieniądze na obozy są bezpieczne. I to jest dla mnie spełnienie założeń wyartykułowanych przez Naczelnika Maślankę. ZHP czy chorągiew nie jest przedsiębiorcą, nie można złożyć wniosku o upadłość. A działalność wychowawcza, harcerska, jest trwale oddzielona od działalności zarobkowej czy gospodarczej.

Aby system był skuteczny trzeba przyjąć kilka założeń:

  1. Majątek chorągwi czyli majątek ZHP nie jest przekazany do fundacji / spółki, a jedynie jej użyczony lub wydzierżawiony. W innym wypadku, na skutek błędów w zarządzaniu lub w przypadku wystąpienia sytuacji nadzwyczajnej Związek nie straci swojego majątku,
  2. ZHP jest jedynym udziałowcem spółki lub jedynym fundatorem fundacji i ma nad nią (spółką lub fundacją) pełne władztwo w zakresie powoływania władz i kontroli zdarzeń.

Zupełnie odrębną kwestią jest wybranie najlepszej formy prawnej do prowadzenia działalności gospodarczej. Spółka? Jeśli już to jaka? Czy fundacja?

Według mnie, właściwie tylko to jest przedmiotem do dyskusji. I o tym powinniśmy rozmawiać na spotkaniach, szukając plusów i minusów jednej i drugiej formy prawnej.

Całkiem na koniec dodajmy, że pomysł nie jest wcale ani nowy ani innowacyjny. Od lat w oparciu o taką formę działają różne fundacje czy spółki skupione wokół organizacji skautowych. Tak też rozumiem ruch harcerski. Nie wszystko w tym ruchu musi być skupione w jednej organizacji. Część wychowawcza ruchu organizuje się do działania w organizacji, w część finansowa ruchu jest ulokowana w spółkach lub fundacjach.

Znam nawet organizacje, gdzie całość ruchu skautowego podzielona jest pomiędzy kilka organizacji: osobną dla harcerzy, osobną dla seniorów, a do tego fundacje i spółki. Straszne?

Gdy wspólnie z Piotrem Kowalskim przedstawialiśmy koncepcję oddzielenia działalności wychowawczej od gospodarczej za pomocą fundacji był rok 2004. Odsądzano nas od czci i wiary i posądzano o całe zło świata, zapewne łącznie z pojawieniem się na świecie wirusa HIV, komunizmu i grupy Ich Troje. Minęły lata, część działalności gospodarczej Związku jest ulokowana w fundacjach i spółkach.

Pora zrobić ostatni krok. Wypisać całe ZHP z rejestru przedsiębiorstw. I do tego Was delegaci zachęcam.

Czuwaj – Ahoj!

3 komentarze

  1. Zgadzam się 😉 Dorzucę jeszcze przykład słynnego, kultowego Baden Powell House w Londynie. Dzierżawi go niemiecka sieć hotelowa Meininger. Płaci BSA 1,5 mln funtów rocznie.

  2. Wszystko fajnie, dopóki da się wyraźnie oddzielić działalność gospodarczą od wychowawczej. A jeśli np. hufiec ma wieloletnią umowę użyczenia budynku i terenu wokół niego. W budynku „harcówki” odbywają się zbiórki, szkolenia, kursy… ale też są pokoje, które wynajmowane są „w tygodniu” panom budowlańcom itp. Hufiec ma też bazę nad morzem, dzierżawioną od Nadleśnictwa – na niej są obozy jednostek hufca, a jednocześnie też „komercyjne” – dla cywili. No i co w tej sytuacji? Powołujemy fundację, zwracamy się do gminy/nadleśnictwa o zmianę podmiotu, któremu jest użyczany/dzierżawiony majątek? Bo umowa użyczenia zabrania np. podnajmowania pomieszczeń innym podmiotom. I nagle to harcerze na zbiórce czy na obozie są klientami fundacji X? Wszystko jest fajnie, dopóki władze hufca/chorągwi będą się dobrze dogadywać z władzami fundacji/stowarzyszenia. Ale… widziałem już w naszym związku wielokrotnie jak ambicje zwyciężają ze zdrowym rozsądkiem…

  3. Od 2004 r. stale jestem zwolennikiem tej koncepcji :-). Wymaga ona jednak uczciwych ludzi. Tak aby fundacja/spółka nie zaczęła kręcić przy transferze zysków do Organizacji. Oczywiście na tym stopniu ogólności można przyznać, że „Założenie 2.” omawia tą kwestię ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach i o nich należy rozmawiać

Zostaw komentarz. Lub nie...

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *